• facebook
  • google
  • instagram
  • twitter

Top czy flop?

Uffff, zebrało się tego trochę! Za ten post zabieram się od stycznia, w końcu się zmobilizowałam.

Zapraszam.

Zielony - bardzo dobry.  Żółty – średniak. Czerwony – bubel.

Bübchen – płyn do kąpieli dla dzieci. Lazur w naszej wannie, uwielbiam. Nie wyszusza skóry, wydajny, delikatny zapach, dobra cenia, łagodny skład, 400ml.

Balea – peeling o zapachu jabłka z cynamonem. Bardzo słaby peeling, taki bardziej żel pod prysznic, zapach ok, nie wysusza skóry. Sls – Sodium Lauryl Sulfate w składzie. Kosmetyk typu: zakupić, zużyć i zapomnieć.

Kneipp – płyn do kąpieli i żel pod prysznic z marakują i grejpfrutem. Super! Mega przyjemne w użyciu, pachną cudownie, są bardzo wydajne, nie wysuszają skóry. Jedyny minus to sls – Sodium Lauryl Sulfate. UWAGA: te kosmetyki mogą uzależniać:)

La Roche Posay – płyn micelarny do twarzy z fizjologicznym pH. Niestety, ale po 2 tygodniach uczulił mnie i to tak mocno, że czułam jak zapach który jest niby delikatny, „wżera” się w skórę. Moja skóra chyba nie lubi La Roche, to już 2 kosmetyk który mnie uczulił. Do tego jest mało wydajny, opakowanie jest twarde, przez co źle się dozowało, a cena dość wysoka. Osobiście nie znam osoby, którą by te kosmetytki podrażniły. Ze względu na moje podrażnienie – dla mnie bubel. Ale uogólniając - przeciętny produkt.

Alverde – emulsja do skóry wrażliwej z hamamelisem i rumiankiem. Kosmetyk dobrze oczyszcza skórę, po umyciu jest miękka w dotyku. Zapach bardzo delikatny, konsystencja kremowa. Niestety po paru dniach kosmetyk podrażnił mnie. Szkoda :(

Isana – suchy szampon. Średniaczek, ale za taką cenę nie ma co marudzić. Minus za to, że matowi włosy, znika blask. Plus – podnosi je u nasady, włosy fajnie się układają.

Batiste - suchy szampon. Lepsze niż Isana, nie są takie duszące, ładnie pachną, dobrze odświeżają włosy, ale trzeba je porządnie przeczesać. Mycia jednak nie zastąpią. Odnosłam wrażenie, że Isana odrobinę lepiej podnosiła włosy u nasady niż Batiste.

Balea - suchy szampon. Mega bubel. Stosując ten kosmetyk istneje duża szansa, że zadusimy się we własnej łazience. Ląduje w koszu, nigdy więcej!

Dr. Hauschka – dżywka do włosów z neem. Olejek do włosów suchych, zniszczonych, matowych i rozdwajających się. Mój hit, najlepszy!  Recenzka klik

PiloMax – regenerująca maska do włosów zniszczonych jasnych z rumiankiem. Używam od lat, zawsze w niedzielę nakładam na pół godziny. Włosy po niej są bardzo miękkie, śliskie, ładnie się błyszczą. Ze względu na konserwant który jest w składzie (DMDM Hydantoin) nie nakładam na skórę głowy, choć producent zaleca. Maska nie zawiera silikonów. Bardzo fajna, cena jest również przystępna. 

Guhl - odżywka z aloesem i trawą cytrynową. Jak dla mniej najlepsza seria tej firmy. Przyjemna w użyciu, dobrze nawilża włosy, wygładza.

Alverde - wchłania się słabiutko, potrzebuje dobrą chwilę.  Zapach  jest okropny, za słodki, mdły, bleeee. O ile wersja wakacyjna z melonem bardzo mi odpowiadała, tak ze względu na zapach nie.

Balea – żel do golenia.  Kosmetyk podrażnił mi skórę, dziękuję nigdy więcej. Nie ma to jak produkty dla mężczyzn:)

Ölmühle Solling – bio olej kokosowy - 1 litr. Sam produkt jest wspaniały, uwielbiam olej kokosowy w pielęgnacji skóry, ale jest małe ale! Duże opakowanie. Po półtora miesiąca kiedy na szczęście już niewiele zostało, pojawiła się pleśń. Następnym razem zdecyduję się na 200ml lub max 400ml. Jeśli macie ciepło w łazience, warto trzymać słoik gdzieś w chłodniejszym miejscu.

Clinique – błyszczyk w kredce. Ulubione, śliczne kolory, brak zapachu.

Pierre Rene – Kredka do oczu automatyczna. Bardzo dobra, trwała, niska cena, na pewno kupię ponownie. Recenzja klik

MAC – żel do brwi. Bardzo dobry produkt, brwi są cały dzień idealnie „uczesane”, nie skleja, efekt jest bardzo naturalny. Jedyny minus, że z czasem przezroczysty żel nabiera koloru naszego podkładu. Nie wygląda to dla mnie estetycznie, dlatego moja ocena jest średnia.

Clinique True Bronze – brązer. Moje drugie opakowanie, jestem z niego bardzo zadowolona i nie widzę potrzeby zmieniania i szukania innego. Sprawdza się doskonale, nie można nim zrobić sobie krzywdy, efekt bardzo naturalny. Recenzja klik

 

Pharmaceris T, Sebo – Almond Peel 10%. Krem złuszczający z 10% zawartością kwasu migdałowego. Polecany do skór trądzikowych ale i również w celu zapobiegania i zmniejszenia oznak starzenia się skóry. Kremowo-żelowa konsystencja, delikatny, przyjemny zapach, pozostawia na skórze silikonową powłokę. Nakładamy na skórę niewielką ilość, więcej nie znaczy lepiej. Łuszczenie się po zastosowaniu kremu jest minimalne, niemal niezauważalne. Na początku stosowania stan skóry trochę się pogorszył, wyszło trochę zanieczyszczeń, trwało to tak ok 1,5-2 tygodnia o ile pamiętam. Po tym czasie stan skóry bardzo się poprawił i efekt był ok. Jest to kosmetyk, który wymaga cierpliwości i systematyczności w stosowaniu, działa, ale cudów też nie można oczekiwać. Świetnie poradził sobie z brzydką skórą na ramionach – z tak zwanym rogowaceniem okołomieszkowym, w tym przypadku sprawdza się doskonale.

Dostępna jest również wersja z 5%, dla skór delikatnych i wrażliwych.

 

Essie -  All in one base – baza pod lakier. W połowie opakowania lakier zaczął gęstnieć. Przy tej ilości jaką teraz widzicie, nie da się już malować. Dodam, że  przechowywuję lakiery w odpowiednich warunkach. Gdyby kosztował 2 euro, można bybyło przymknąć oko, ale kosztuje 8€ i dlatego duży FLOP.

Clinique Blended Face Powder & Brush – puder sypki. Odcień 20 invisible, moje trzecie opakowanie, bardzo dobry sypki puder, wydajny. Recenzja klik

 

Dm Ebelin, gąbka do nakładania makijażu Beauty Blender. Po miesiącu, podczas mycia pękła. Kosztowała 2,50€ dlatego wybaczam. Przekonałam się do tego, aby zaopatrzyć się w orginał. Bardzo fajnie rozprowadza podkład, wygodna, ilość nakładanego podkładu jest taka sama jak bez.

I dobrnęłam do końca :)

  • Wszystkie kosmetyki które mnie w ostatnim czasie podrażniły, były przeznaczone dla skór wrażliwych. Dlatego dobra rada dla cer wrażliwych, alergicznych – stosujcie kosmetyki firm, które znacie i wiecie, że krzywdy wam nie zrobią. Wszelkie próbki, próbeczki z gazet, od koleżanek lepiej sobie darować. Zresztą testowanie wszystkiego co nowe, na topie, lub co nam wpadnie w ręce nie jest dla tego typu skóry dobre.

Czy używałyście któryś z opisanych kosmetyów, jak wam się sprawdził?

4 komentarzy

  1. Magdalenanana · 17/03/2014 Odpowiedz

    Jako „posiadacz” wrażliwej i alergicznej skóry po latach eksperymentów stwierdziłam, że najlepsze jest nierafinowane masło shea z Ghany – tylko trzeba się przyzwyczaić do specyficznego zapachu

  2. ~justyunaa · 16/03/2014 Odpowiedz

    Hej, we wszystkich kosmetykach alverde alkohol jest na drugim lub trzecim miejscu w skladzie, co mnie tez drazni. Jeszcze gdyby go tak nie bylo czuc, ale niestety kazdy kosmetyk smierdzi jak dla mnie czystym spirytem, fuj!

  3. Anonim · 13/03/2014 Odpowiedz

    świetny post (:

Zostaw odpowiedź


  • RSS
  • Twitter
  • Facebook