• facebook
  • google
  • instagram
  • twitter

Kosmetyczne nowości marca

Witajcie.

Wiosna tuż, tuż czas odświeżyć i uzupełnić szafkę z kosmetykami.

Tym razem same perełki, długo zastanawiałam się nad zakupem każdego produktu. Mam nadzieję, że dobrze się sprawdzą :)

Używanie/testowanie kosmetyków sprawia mi ogromną przyjemność, delektuję się chwilą i na moment zapominam o całym świecie.

Hildegard Braukmann  – tonik witaminowy dla skóry wrażliwej, suchej. Nie miałam wcześniej styczności z kosmetykami tej firmy. Zaciekawił mnie jednak skład toniku – na drugim miejscu już aloes – i postanowiłam wypróbować. Teraz jest to już trzecie opakowanie i nie ostatnie. Świetny kosmetyk, nie podrażnia, delikatny zapach kwiatowy, dobrze nawilża i pozostawia skórę przyjemnie zmiękczoną i gładką. Krem następnie zaaplikowany na twarz lepiej się wchłania. Do kupienia w Douglas, DM, Budni. Polecam, bardzo dobry kosmetyk. 200ml – 10€.

Z ciekawości kupiłam rownież  – Emosie Face Augen Lotion -  łagodzący ziołowy lotion na okolice oczu. Polecany dla alergików przy podażnieniu okolic oczu. Na razie ciężko mi coś więcej powiedzieć na temat działania, ponieważ używam dopiero od tygodnia. Jedyne co mogę dodać to, że nie podrażnia,  jest bardzo łagodny. 200ml – 9,99€.

Oleifera Packung – maska dla skóry wrażliwej, zestresowanej z zieloną herbatą, szałwią, figą i panthenolem. 2 saszetki – każda po 7ml. Opakowanie wystarcza na twarzy, szyję i dłonie. Po jednym użyciu nie mam zdania.

Vitamin Lift Effekt Maske – chłodząca, nawilżająca i wygładzająca maska z kwasem hialuronowym i olejkiem z pestek winogron. Bardzo fajna, nawilża, ładnie napina skórę i wygładza, nie podrażnia, przyjemna w użyciu, konsystencja żelowa. Na pewno kupię ponownie.

Balea – żel pod prysznic o zapachu marakui i brzoskwini. Cudownie pachnie, niestety w składzie nie znajdziemy wyciągów owocowych, jedynie sztuczne zapachy. Ale dla odmniany, raz na jakiś czas, dlaczego nie. Nie wysuszył skóry, w wannie czuję się jak na wakacjach:)

Alterna  – Bamboo Style Deep Cleanse Clarifying Shampoo – głęboko oczyszczający szampon. Oczyszcza włosy z nagromadzonych produktów do pielęgnacji i stylizacji, wszelkich zanieczyszczeń oraz osadów. Na co dzień używam delikatnych szamponów ale widzę, że takie dokładne oczyszczanie silniejszymi produktami raz na jakiś czas, dobrze wpływa na kondycję włosów. Szampony z tej firmy są bardzo wydajne – 250ml wystarczy na długo. Jestem ciekawa jak sprawdzi się w praniu. Obecnie używam Caviar Moisture Shampoo i jestem bardzo zadowolona, dobre szampony.

Clarisonic - szczoteczka do twarzy Luxe – kaszmirowe oczyszczanie twarzy. Nakładka polecana szczególnie dla skór wrażliwych i dojrzałych. Jest jeszcze bardziej delikatna niż wersja dla skór bardzo wrażliwych, suchych. Miękka, aksamitna, przyjemna dla skóry, nie podrażnia, zero zaczerwienienia. Nie planuję powrotu do tradycyjnej. Włosie jest długie, podczas mycia okolicy nosa zdarza mi się oderwać ją od skóry i trochę pryska. Do kupienia w Douglasie, mam nadzieję, że uda mi się kiedyś dostać w promocji, bo cena jest bardzo wysoka – z rabatem 26€.

Sukin  – krem dostałam w tamtym roku od mojej siostry Jadwigi, ale dopiero teraz przyszedł czas na testy. Purely Ageless Intensive Firming Serum (30ml) – serum pojędrniające -  bardzo lekka konsystencja, świetnie się wchłania, pozostawiając skórę super nawilżoną, wygładzoną. Makijaż dobrze się trzyma, nic się na nim nie roluje. Nie zauważyłam, aby skóra bardziej się błyszczała niż zwykle. Zapach typowy dla firmy, tyle że w wersji light. Używam drugi tydzień i jak jestem bardzo zadowolona.

Biotherm – krem o bogatej konsystencji, zapewniający 24-godzinne nawilżenie, promienną i zdrową cerę. Bez parabenów i olejów mineralnych. Bardzo spodobała mi się budyniowa, lekka konsystencja. Krem pięknie pachnie, świeżo, ale niestety przebija się również zapach alkoholu, i z tego też powodu nie zdecydowałabym się na zakup pełnowymiarowego produktu. 15ml próbka nie zachwyciła mnie – nawilżenie ok, bez szału.

 Dior – Diorshow Iconic Overcurl. Nieplanowany zakup. W lutym zamówiłam sobie maskarę z Loreala -  Voluminous Mascara Waterproof  klik - która została ponownie przywrócona na rynek. Używałam ją wiele lat i zawsze byłam zachwycona. Niestety udoskonalona wersja okazała się niewypałem – obrzydliwie sklejała rzęsy, efekt był tak okropny, ze po tygodniu z nerwów wylądowała w koszu. Postanowiłam wypróbować tusz z Diora, który cieszy się dobrymi opiniami. Z maskary jak na razie jestem zadowolona, świetnie podkreśla, ładnie pogrubia rzęsy….aczkolwiek widzię, że po południowej drzemce tusz rozmazuje się pod okiem:(

Benefit – czerwony róż w płynie do ust i policzków. Takie próbki to ja mogę dostawać:) Choć wodna konsystencja kosmetyku jest dla mnie nowością, udało mi się uzyskać bardzo fajny, naturalny efekt na policzkach – lubię:) Do ust nie sprawdził się, źle smakuje i nie ta konsystencja.

Jeśli chodzi o makijaż brwi, to swoją kredkę już odnalazłam klik. Ale brakuje mi jeszcze utrwalenia. Tym razem zdecydowałam się na zakup przezroczytego żelu z MAC. Jest dobry, brwi trzymają się cały dzień tak jak powinny, nie są sklejone. Nie lubię jednej rzeczy w takich kosmetykach – przezroczyste opakowanie, po jakimś czasie, żel nabierze koloru podkładu, co średnio wygląda, ble. Ale grunt, że dobrze działa.

MAC – Powder Blush – róż do policzków w odcieniu Well Dressed. W oko wpadł mi wprawdzie nowy róż z Chanel, ale stwierdziłam, że za połowę ceny mogę mieć równie świetny produkt – bardzo dobre opinie w internecie, do tego nie w pojemności 3g, a 6g:)  Piękny chłodny róż, bardzo delikatny, idealny dla blondynek. Testuję, recenzja w przygotowaniu.

To tyle nowości na ten miesiąc. Ciekawa jestem, czy jakiś produkt szczególnie Was zaciekawił.

Jeśli posiadacie coś i używacie, też dajcie znać jak u Was się sprawdza:)

 

 

Pozdrawiam serdecznie!

3 komentarzy

  1. ~EWELINA I PAULINA · 17/03/2015 Odpowiedz

    Ojjj z chęcią przygarnęłabym ten róż firmy Mac :)
    Pozdrawiamy gorąco i zapraszamy do nas :
    http://sisters-review.blogspot.com/

  2. ~Szpinakożerca · 16/03/2015 Odpowiedz

    miałam parę próbek i odlewek i Alterna coraz mocniej mnie kusi :) póki co mam taki oczyszczający szampon z Pilomax i cudo :) warto raz na jakiś czas mocniej oczyścić włosy z tego wszystkiego co się gromadzi
    Well Dressed i mnie się marzy, najwyższy czas się do MACa wybrać :)
    natomiast benetint średnio przypadł mi do gustu na ustach – strasznie mi wysuszał i ombre robił ;p nawet na blogu pokazywałam godny pożałowania efekt
    na poliku podobał mi się solo lub tylko przypudrowanym, na podkładzie ciężko było mi go idealnie rozprowadzić :)

    • MartaAnna · 22/03/2015 Odpowiedz

      Z Pilomax to uwielbiam maski, świetna jest do włosów jasnych….niestety ostatnio nie bywam w Pl i nie mam nic:(
      Z ciekawości pędzę na bloga, ponieważ ciekawa jestem twojego zdania co do tego dziwnego produktu z Benefitu.

Zostaw odpowiedź


  • RSS
  • Twitter
  • Facebook