• facebook
  • google
  • instagram
  • twitter

I i II trymestr – moje odżywianie w ciąży

Witajcie serdecznie.

Dzisiaj obiecany wpis z serii – 9 miesięcy - moje odżywianie w ciąży. Postanowiłam połączyć dwa trymestry, ponieważ w pierwszym nie działo się ani za dobrze ani za wiele:)

Opiszę Wam co się zmieniło w moim odżywianiu, na co zwracam uwagę, jakie mam zachcianki i czy zgodnie z radami jem za trzech:)

Zapraszam.

 

I trymest ciąży…..

…..rozpoczął się nie tak, jak to sobie zaplanowałam – od mdłości:) To co do tej pory smakowało – przestało. Na nic nie miałam ochoty, zapachy niektórych potraw były wręcz nie do zniesienia.

Jedyne na co miałam ochotę i co przechodziło mi przez gardło to sucha bułka z serem żółtym i świeżym ogórkiem lub bułka maślana z serkem naturalnym i miodem akacjowym.

Od dobrego roku co drugi dzień piłam rano sok z buraków – na zmianę z wodą z cytryną i miodem . Od tego czasu moje problemy z „sezonową” anemią, wypadaniem włosów to przeszłość – polecam, wspaniały, zdrowy rytuał dla naszego ciała i zdrowia.

  •  W soku z buraka znajdziemy takie witaminy jak:  A, B1, B2, B3, B4, B5, B6, B12, C. Oraz  pierwiastki: żelazo, potas, magnez, wapń, fosfor, miedź, chlor, fluor, cynk, sód, mangan. Kobiety w ciąży spożywające sok z buraków w naturalny sposób dostarczają organizmowi kwas foliowy, który pozytywnie wpływa na wagę noworodków i warunkuje prawidłowy rozwój płodu. Mimo, iż buraki nie są aż tak bogatym źródłem żelaza, to jednak wspaniały środek krwiotwórczy – zapobiegają anemii. Zawarte w nich barwniki należą do bardzo silnych przeciwutleniaczy i zwiększają przyswajanie tlenu przez komórki, ułatwiając przepływ krwi i obniżając ciśnienie. Wzmacniają odporność organizmu na choroby, zwłaszcza wirusowe.

Również w ciąży chciałam kontynuować picie soku niestety okazało się, że to nie takie proste. Znany mi dotąd smak stał się nagle nie do zniesienia. Nie poddałam się jednak.

Do szklanki zaczęłam dodawać sok ze świeżo wyciśniętej połówki cytryny i smak buraków stał się łagodniejszy. I tak do dnia dzisiejszego piję codziennie, na godzinę przed śniadaniem. W weekendy robię sobie wolne na odsapnięcie.

- Ktoś może powiedzieć po co się meczyć?! Przecież można łyknąć tabletkę i mieć spokój.

- Im bardziej naturalne metody, tym lepiej dla rozwijającego się nowego życia. Jak zajdzie taka potrzeba, będę piła nawet dwie szklanki, dla moich maluszków przełknę wszystko:)

Czasami myślę, gdy lekarz mówi jak dzieciaki świetnie rosną, że to właśnie zasługa soku z buraków. Jestem już w 22 tygodniu,  wyniki badań są dobre, amemia omija nas szerokim łukiem, oby tak dalej.

Lody, lody – wielka miłość!!! Śmietankowe, jogurtowe, truskawkowe, wiśniowe – dla nich jestem w stanie zrobić wszystko! …i jak to mój mąż mówi – niebezpieczeństwem byłoby stanąć mi na drodze do lodziarni :)

Jedyne nad czym musiałam popracować, to żeby pić więcej wody. Mam różne fazy, albo piję wodę/herbatę/soki litrami albo nie mam większego pragnienia, dlaczego tak jest nie wiem. A woda z cytryną czy innymi owocami to już mi bokami wychodzi:( W ciąży jednak picie wody ma duże znaczenie dla dobrego funkcjonowania całego organizmu. Odpowiednie nawodnienie zapewnia dobre samopoczucie mamie i zdrowy rozwój dziecka. Dlatego od pierwszego dnia zaczęłam pić systematycznie ciepłą wodę (jakoś lepiej smakuje) ok 80% z sokiem owocowym. Same soki są dla mnie za słodkie, a takie rozcieńczone mają idealny, orzeźwiający smak. Codzienna porcja to 3x500ml.

Ulubione soki z czapeczką dziewczynki i chłopczyka – przepowiednia?

Ok 10 tygodnia moje samopoczucie poprawiło na tyle, że w końcu mogłam jeść to, na co mam ochotę.

Wiele osób sugerowało mi, że skoro jestem w ciąży bliźniaczej, dla zdrowia dzieci powinnam jeść za trzy osoby. A ponieważ takie dobre rady słyszę co chwilę, postanowiłam doinformować się u lekarza prowadzącego ciążę.

I to oczywiście nie jest to prawda. Mam jeść zdrowo, systematycznie, posiłki powinny być świeżo przygotowane, powinnam jeść dużo owoców i warzyw, pić dużo wody… ale na pewno nie za trzech. Moja lekarka śmiała się:)

Postanowiłam wsłuchać się w swoje ciało – które najlepiej wie co potrzebuję. Nie liczę kalorii, nie zastanawiam się, czy to mało, czy to dużo. Jem wtedy, kiedy organizm się domaga i to, na co mam ochotę.

Moje posiłki to: śniadanie, II śniadanie, obiad, podwieczorek:), kolacja. Jem co 2,5-3 godziny, bardzo systamatycznie i ani minuty później.

Między głównymi posiłkami wypijam 500ml wody z sokiem, plus woda w nocy, do gazety lub w dobrym towarzystwie – kawa inka. W niedzielę robię sobie kawę i wypijam dwie filiżanki.

Obiady: bez zmian, tradycyjne, gotuję co drugi dzień. Kocham zupy lub ziemniaki gotowane na parze z piersią z kurczaka i świeżymi warzywami, ewentualnie również gotowane na parze. Bardzo często robię mieszankę sałat, pierś z kurczaka, warzywa, sos z cytryny i oleju z oliwek, pychota!

Kolacja: bez większych zmian. W ciągu ostatnich dwóch tygodni pojawiła się u mnie bardzo silna zgada – pali jak ogień! – lekarka doradziła mi, aby jeść kolację dużo wcześniej – do tej pory jadłam w łóżku:) – oraz kłaść głowę na większej poduszcze, by głowa i okolica klatki piersiowej była odrobine wyżej niż ciało, pomaga:) A kolacja to różnorodne kanapeczki plus na deser całe warzywo (papryka, kalarepa, awokado itp ) Dwa razy w tygodniu zjadam dodatkowo 2 jajka gotowane na twardo. Uwielbiam ser ziarnisty z pomidorem i szczypiorkiem lub miodem.

Zachcianki. Czy mam? Naczytałam, jak to kobiety w ciąży pochłaniają ogórki, zakupiłam więc pięć słoików różnych rodzajów. Do tej pory leżą i nie zapowiada się, że nagle nabiorę ochotę – jak przyjdzie sezon grilowy, goście zjedzą.

Nie mam jako takich zachcianek, jem tak systematycznie, że właściwie nie odczuwam w ogóle głodu….jedyne co zauważyłam i z czego mój mąż się śmieje do łez, to wszystkie spożywane przeze mnie posiłki smakują dużo lepiej niż przed ciążą. Każdy posiłek to powód do wielkiej radości. Do tego stopnia, że na koniec uwielbiam oblizywać talerz – mniam, mniam! Nie zmarnuje się nawet okruszek :)

Czy mam ochotę na fast food?

Miewam. Parę razy sniły mi się w nocy frytki. Skusiłam się na MCDonald’s. Smakowały dobrze, ale dziwnie się czułam. Moja wyobraźnia dość intensywnie działa i zaraz wyobraziłam sobie, że karmię moje maleństwa takim „śmieciowym” jedzeniem. Wiadomo, że w takich miejscach olej nie zawsze wymieniany jest kiedy zachodzi potrzeba. Znajomy mojego taty, który pracuje w restauracji opowiadał, jak taki olej wygląda i jak często jest wymieniany, bleee!

Dlatego frytki, pizzę, burgery – wkrótce przepis -  przygotowuję sama. Ziemniaki pieczone w piekarniku lub specjalnej elektrycznej frytkownicy są zdrowe i smakują jak za dawnych czasów u mamy:)

Rozpieszczam się do granic możliwości, póki mam jeszcze czas.

Jem to, na co mam ochotę.

Moje śniadanie od bardzo dawna wygląda podobne, uwielbiam i nie jestem w stanie zamienić na nic innego: 2 łyżeczki siemienia lnianego, 2 ł. ziaren sezamu, 2 ł. dyni, 2 ł. słonecznika, 4 łyżki drobno zmielonych płatków owsianych i parę sztuk orzechów z nerkowca, duża łyżka miodu. Do tego pojemnik jogurtu naturalnego i owoce sezonowe.

Idealnie dobrane składniki dla Pań cierpiących na zapracia w ciąży – potwierdzam, że działa. Przed ciążą wszystkie ziarna dodawałam po 1 łyżeczce, obecnie daję po dwie i problem zniknął.

Codziennie na podwieczorek/deser przygotowuje sobie dużą miskę sałatki owocowej (jabłko lub gruszka, maliny lub borówki, jedno kiwi, marakuja, połowę mango lub banana) plus jogurt naturalny.

Gdybyście mieli do wyboru, czekoladę czy taką sałatkę – co wybierzecie?

21 tydzień ciąży

Mam nadzieję, że dobrnęliście do końca. Mniej więcej, w skrócie starałam się Wam przybliżyć kierunek mojego odżywiania, to co jest dla mnie ważne i co powoduje, że maluchy zdrowo rosną, ja jestem zdrowa i dobrze się czuję :)

Zmiany wielkie nie nastąpiły, przed ciążą odżywiałam się podobnie, jedynie skupiłam się jeszcze bardziej na systematycznym spożywianiu posiłków, ma jakości pożywienia.

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie!

Dziękuję za wszystkie komentarze i kciuki w górę.

6 komentarzy

  1. ~Ewa · 13/04/2015 Odpowiedz

    A w jaki sposób przygotowujesz sok z buraków? :)
    Pozdrawiam

    • MartaAnna · 15/04/2015 Odpowiedz

      Soki kupuję. Bardzo lubię mniejsze pojemności 500ml, ponieważ wystarczają mi na dwa dni i nie muszą dłużej leżeć w lodówce.

  2. ~blogmewy.blogspot.com · 13/04/2015 Odpowiedz

    Ach Kochana, Ty żeś moją inspiracją (choć w ciąży nie jestem)! No aż chce się zdrowo jeść, jak człek widzi takie cudeńka :))

    Ps. Wyglądasz kwitnąco!

  3. ~esPe · 12/04/2015 Odpowiedz

    Ja też mam problem z piciem wody… Zainstalowałam sobie program do odmierzania szklanej i tym samym podlewam wirtualną roślinkę :)))

    Nadal czekam na „potwierdzenie” czy to chłopiec czy dziewczynka. Do 20 kwietnia coraz bliżej :)))

    Pozdrawiam!

    • MartaAnna · 13/04/2015 Odpowiedz

      Kiedyś miałam ten program, ale jakoś nie sprawdził się.
      Najlepiej gdy mam przy sobie bidon z napojem, wtedy jestem w miarę systematyczna i pamiętam.
      I jedno i drugie:)
      Pozdrawiam również bardzo serdecznie!

Odpowiedz na „~EwaAnuluj komentarz


  • RSS
  • Twitter
  • Facebook